sobota, 22 czerwca 2013

Fascynacje

Ostatnio zamiast robić, namiętnie przeglądam blogi i "szukam natchnienia". 

Na Knited Bliss znalazłam sweter, który jest na Ravelry. Jest przepiękny i bardzo chciałabym taki zrobić. Dla mnie chyba się nie nada, ale może jakiś skrzat będzie chciał podobny... Wzór i pomysł świetny. Właścicielka zdjęcia nie zgodziła się na publikację, ale myślę, że link wystarczy ;))
Kolory moje, a kwiatowy wzór jest przepiękny... Rozmarzyłam się ;))


Kolejna rzecz, która mnie powaliła to torebka stąd. Cudowna! Przepiękna świnka. Dopracowana w każdym szczególe.



(Zdjęcie dzięki uprzejmości MonDu z jej bloga)

Może świnka nie, ale coś równie uroczego uda mi się kiedyś...

Pozdrawiam :)

wtorek, 18 czerwca 2013

Jestem leniwa

Jestem leniwa ponad miarę, okropnie, niewyobrażalnie wręcz i do nieprzyzwoitości.
Od miesiąca noszę sweter, który anonsowałam bardzo dawno temu i nie chce mi się zrobić zdjęć. Nosiłam go już wcześniej, ale nie pokazałam, bo koniecznie musiałam poprawić kaptur. Był za głęboki. Miesiąc temu skończyłam poprawkę i tak kwitnie w szafie.
Ale dzisiaj wreszcie są zdjęcia! Zamykam się więc i pokazuję.


Zdjęcia nie są super. Ale nie mam dobrego fotografa...
Nosi się dobrze. Ciepły, miękki i pachnie owieczką. Obecnie mój ulubiony :)
Zastanawiam się tylko, czy nie podszyć taśmą listew z dziurkami i guzikami?

Pozdrawiam :)


piątek, 3 maja 2013

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wreszcie

Ja to mam kłopot z tą systematycznością. Mam tylko nadzieję, że nie jestem osamotniona. ;)
Powzięłam właśnie wielkie postanowienie poprawy i wykańczam zaległości. Na pierwszy ogień poszedł sweterek letni - pasiaczek, który od zeszłego roku czekał na kilka machnięć drutami i guziki. Wygląda fajnie i podoba się właścicielce.
Tak prezentuje się na właścicielce.

Pozdrawiam :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Kuri-kura

Nie robiłam żadnych wpisów już bardzo długo. Nie znaczy to, że nic się u mnie nie działo.
Doszły nowe pozycje w podpatrywanych blogach, kilka z nich zdopingowało mnie do sięgnięcia znów po druty. Niedługo pokażę "dzieła rąk moich". :D
A przez te trzy miesiące mozolnie stawiałam na kanwie krzyżyki. Było ich troszkę ponad 27 tysięcy. Wiem, bo latorośl uczyła się mnożyć pod kreską. ;) A urosła mi z tego kura z kurczętami. Akurat z końcem pracy utrafiłam w Wielkanoc, chociaż to wcale nie było w planie.
Wzór na podstawie "Henrietta Hen" z moimi malutkimi zmianami. Niestety już nie do kupienia, nad czym ubolewam, bo wzór jest wdzięczny. Henrietta czeka jeszcze na Riccardo i oboje zamieszkają w mojej kuchni. A tutaj zdjęcie pięknej Henrietty.


Jak pisałam, Henrietta ma ze sobą kurczęta. A to jest moje ulubione.


A tutaj cały obrazek. Lewa strona, jak nazwa wskazuje - jest lewa. Moim zdaniem nie ma się czym chwalić.



W oryginale przeznaczony był na poduszkę, ja jednak mam zamiar oprawić go w ramki. Jeszcze nie wyprany i nie uprasowany, ale już chciałam się pochwalić. Jeszcze raz pokażę już oprawiony, żeby można było w pełni docenić jego urodę.
Na razie zajęłam się drutami, ale mam nadzieję, że w "międzyczasie" pomalutku będzie na płótnie pojawiał się Riccardo. ;)

Pozdrawiam :)

czwartek, 8 listopada 2012

Sezonowo

Sezonowe zamówienia dostałam. Moje dwie kruszyny złożyły. :)
Pierwsze:
Zrobiona gęsto z Classik interfoxu na drutach 3,5 mm. Nie chciałam klasycznego zbierania oczek. Tym razem zależało mi na gładkim przodzie bez wyraźnych miejsc ujmowania oczek. Na główce prezentuje się bardzo ładnie.

Troszkę przypomina berecik. W sam raz, żeby zmieściły się pod nim kucyki ;)
Druga czapeczka jest bardziej fantazyjna. Zrobiona z białej soni na takich samych drutach.

Ostatnio lubimy króliki :)

Mam nadzieję, że moje pomysły zainspirują Was, jeśli w ogóle tu zaglądacie.
Ostatnio zastanawiam się, czy nie zrezygnować z bloga. Jakoś nie mam do niego serca...
Ale póki co...
Pozdrawiam :)

wtorek, 4 września 2012

Letnich rzeczy ciąg dalszy

Taaak... A tu przecież lato się kończy...
Właśnie dlatego nie będę się spieszyć. Z lekkiego Różowego Pasiaczka zostało mi trochę włóczki i postanowiłam zamienić ją na coś letniego, bo kolory cudownie letnie. Mnie kojarzą się z zachodem słońca nad morzem.
Diva Mississipi
Do tej robótki wzięłam druty 2,5 mm. Dzióbię sobie w wolnych chwilach. A ostatnio nie dużo ich mam...
Diva topik
Robótka będzie wolno rosła. Już traktuję ją jako przerywnik. W końcu lato będzie dopiero za rok... :)
DANETB Dziękuję bardzo za pochwały :) Kolory, których używałam w Różowym Pasiaczku to Alize Diva 185 i Diva Mississipi 3733, a w granatowym - Diva 353 i Diva Mississipi 3734.
Pozdrawiam :)

środa, 29 sierpnia 2012

Paski jeszcze raz

Bardzo spodobała mi się ta włóczka.
Diva
Znowu Diva gra pierwsze skrzypce. Tym razem obiecany początek sweterka dla "poważniejszej osóbki". Mam już plecy i jedną trzecią przodów.
Diva większy sweterek
Mogę bez końca patrzeć na te przejścia kolorów. Jak się dłużej pogapię, sweter będzie na przyszły rok ;P
Kończę i zabieram się za druty.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Lekki letni sweterek

Nadrabiam, bo miałam ostatnio długą przerwę w blogowaniu. Trochę krótszą w robieniu, bo oczywiście coś dziergam.
Starałam się wrócić do szydełka, jednak nie mogę się przekonać do takiej dzianiny. Jakoś zbyt ciężka mi się wydaje do noszenia. No, chyba, że to piękne ażury. Więc pół tuniki poszło do prucia. Nie miałam do niej serca. Za to urodził się projekt na druty inspirowany jednym z podglądanych przeze mnie blogów.
Oprócz tego zakochałam się we włóczkach Alize. Izzus i Lete tak je reklamowały latem, że musiałam sprawdzić. Pomieszałam Divę i Divę Mississipi. Druty 3 mm. Tym razem prawie klasycznie, bo zszywane boki i wszywane rękawy. Wzór najbardziej prosty, a paseczki podpatrzone u Lete.
Diva mały sweterek
Zafascynowały mnie przejścia kolorów przy jednolitym tle. Tyle, że mój wybór jest mniej poważny, bo dla małej osóbki. Osóbka nie chciała pozować, obejrzeć więc można tylko "płaszczaka".
Diva mały sweterek
Sweterek fajnie chłodny i lejący. Jedyna wada połączenia obu rodzajów włóczki, to grubość: Diva Mississipi jest nieco cieńsza od klasycznej. Na szczęście bardzo tego nie widać, chociaż jeśli ktoś się przyjrzy...
Diva mały sweterek
Ściągacz jest wyraźnie żebrowany: 2 o. lewe na 1 o. prawe. Oczka na pliskę nabierałam z oczek brzegowych. Oczywiście muszę zrobić jeszcze drugi egzemplarz... Nieco bardziej poważny, bo dla trochę poważniejszej osóbki. Pewnie trochę niedługo pokażę.
Pozdrawiam :)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Jeszcze żyję ;P

W poprzedniej notce pisałam, że nie mam weny do robienia zdjęć. Otóż wczoraj wieczorem wena przyszła do mnie niespodzianie. Pamiętacie jeszcze notkę o swetrze wiosennym z zeszłego roku? Powstał! I jest "noszalny"! Przyda się na jesień. Nosiłam go już z resztą wcześniej, tylko ta wena...
No dobra. To teraz w kwestii swetra, który trochę żakietem będzie. Zdjęcie na człowieku, czyli na mnie.
Wiosenny sweter-żakiet
Zdjęcie złe całkowicie, bo robione w lustrze i wieczorem.
Swetro-żakiet robiłam z Limy Bergere de France na drutach 3,5 mm. Włóczka to mieszanka wełny i alpaki. Troszeczkę podgryza, ale fajnie grzeje. Raczej nie będę nosić go na gołe ciało, chociaż to podgryzanie nie przeszkadza mi już, jak kiedyś. Prałam go w... pralce. Na program "pranie ręczne". Przyznam, że z czystego lenistwa. Nawet troszkę się nie sfilcował. Ale chyba nie będę tego powtarzać.
Samo robienie swetra było eksperymentem: robiony od góry (prawie) całkowicie bez użycia igły. Lamówki w rękawach są dorabiane w poprzek do otwartych oczek. Podobnie u góry i na dole. Igła potrzeba była tylko do połączenia oczek w rękawach, na dole swetra i do przyszycia guzików.
Wiosenny sweter-żakiet lamówka
Kolor jest... trudny do określenia. Nazywa się Neboulesse. Ma coś z jeansu, szarości, ciut fioletu. Jak burzowe niebo. Rewelacyjne sprawdza się do szarej spódnicy.
Wiosenny sweter-żakiet płasko
Na płasko wygląda nie tak ciekawie. Kolor prawie idealnie oddany. :)
Wiosenny sweter-żakiet z pomocnikiem
A tu mój asystent, który wczoraj mi bardzo, bardzo pomagał :D

Pozdrawiam cieplutko :)