Poprzedni weekend byłam bardzo zajęta: dostałam zamówienie na stroje na bal. Gotowe stroje nas nie powaliły jakością, za to ceną już tak. Doszłam do wniosku, że ciekawiej, oryginalnie i taniej będzie uszyć coś samemu. Akurat trafiłyśmy na wyprzedaż obrusów i firanek w pewnej sieci sklepów. ;) Idealnie, bo wzory na materiałach trafiły nam się zgodnie z zamówieniem.
Bal miał się odbyć w poniedziałek, więc była presja, ale dałam radę ;)
Na balu miała wystąpić Królowa Śniegu:
Spódnicę uszyłam z dwóch warstw i halki, żeby nie prześwitywała. Staniczek podklejony jest fizeliną.
Spódnica wmarszczona fałdkami. Starałam się też wykorzystać gotowe brzegi, które dały fajne wykończenie. Do sukni dodany został płaszcz z "mgły", czyli tiulowej firanki z wysokim, "królewskim" kołnierzem. Królowa Śniegu gotowa.
I Księżniczka-Różyczka:
Chociaż ja bym nazwała ją raczej Gwiazdką ;) Tutaj też starałam się wykorzystać gotowe brzegi. Dodałam jedynie tiulową wstawkę z brokatowym wzorem z przodu i takież kokardki na bufiastych rękawach. Sukienka ma jeszcze halkę z tiulowej, sztywnej tkaniny, która sprawiła, że spódnica była bardziej obszerna. Na wieszaku niestety nie widać tego.
Obie suknie bardzo podobały się dziewczynkom, a ja też jestem z efektu bardzo zadowolona.
Pozdrawiam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą igła z nitką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą igła z nitką. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 lutego 2014
niedziela, 7 kwietnia 2013
Kuri-kura
Nie robiłam żadnych wpisów już bardzo długo. Nie znaczy to, że nic się u mnie nie działo.
Doszły
nowe pozycje w podpatrywanych blogach, kilka z nich zdopingowało mnie
do sięgnięcia znów po druty. Niedługo pokażę "dzieła rąk moich". :D
A
przez te trzy miesiące mozolnie stawiałam na kanwie krzyżyki. Było ich
troszkę ponad 27 tysięcy. Wiem, bo latorośl uczyła się mnożyć pod
kreską. ;) A urosła mi z tego kura z kurczętami. Akurat z końcem pracy
utrafiłam w Wielkanoc, chociaż to wcale nie było w planie.
Wzór
na podstawie "Henrietta Hen" z moimi malutkimi zmianami. Niestety już
nie do kupienia, nad czym ubolewam, bo wzór jest wdzięczny. Henrietta
czeka jeszcze na Riccardo i oboje zamieszkają w mojej kuchni. A tutaj
zdjęcie pięknej Henrietty.
Jak pisałam, Henrietta ma ze sobą kurczęta. A to jest moje ulubione.
A tutaj cały obrazek. Lewa strona, jak nazwa wskazuje - jest lewa. Moim zdaniem nie ma się czym chwalić.
W
oryginale przeznaczony był na poduszkę, ja jednak mam zamiar oprawić go
w ramki. Jeszcze nie wyprany i nie uprasowany, ale już chciałam się
pochwalić. Jeszcze raz pokażę już oprawiony, żeby można było w pełni
docenić jego urodę.
Na razie zajęłam się drutami, ale mam nadzieję, że w "międzyczasie" pomalutku będzie na płótnie pojawiał się Riccardo. ;)
Pozdrawiam :)
sobota, 24 marca 2012
Zapachniało latem
Pogoda
za oknem jak marzenie. Co prawda to pierwsze wiosenne dni, ale mnie
natchnęło już na letnie ciuszki. Wyciągnęłam z zapasów piękną łączkę. I
wykroiłam z niej letnią bluzeczkę dla mojej młodszej kobietki.
Wpadło mi do głowy, żeby zrobić do tego szydełkowy karczek. Gloria jest akurat - nie za ciężka.
Wiodącym motywem karczku oczywiście będą kwiatki. Myślę, że idealnie pasuje.
Jak już uszyję, oczywiście pochwalę się efektem końcowym. Może i właścicielka zechce pozować? ;)
Pesjanka
Dzięki za dobre słowo :) Bardzo się cieszę, że komuś moje kury też się
podobają. Mam jeszcze w planach haft xxx z kurą i kogutem, ale na razie
czeka. Może wieczorami zachce mi się podzióbać igłą...
Pozdrawiam wiosennie :)
środa, 21 marca 2012
Wiosenne porządki
Tytuł
nie jest mylny, chociaż w ramach wiosennych porządków "nakurzyłam" w
kuchni. Doszłam do wniosku, że czas już odświeżyć nieco kuchenne
"podręczniki". Wypatrzyłam jakiś czas temu piękne materiały w necie.
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia w tym z kurami i kogutami. W
ogóle ostatnio podobają mi się kury w różnych wydaniach, w tym pieczone
;)
A oto, co udało mi się stworzyć:
Dwie kuchenne rękawice i łapka.
Kurzy wzór jest bardzo wielkanocny, ale może być też całoroczny. No kocham te kury :D
Może
nie jestem mistrzynią stebnowania, ale na swoje usprawiedliwienie
napiszę, że maszynę odkurzam raz na rok, albo rzadziej. Może teraz będę
jej częściej używać, bo mam ostatnio wielką ochotę szyć. Spod maszyny
wyskoczył też jeden piejący jegomość i teraz rządzi w rzeżusze na
parapecie.
I tym wiosennym akcentem kończę wpis na pierwszy dzień wiosny.
Pozdrawiam :)
czwartek, 16 lutego 2012
Serca
Jakiś czas temu popełniłam zakładkę. Bardzo ją lubię.
Tak walentynkowo akurat... ;)
A tak wygląda en face:
Jeśli ktoś chce zrobić dla siebie taką - proszę bardzo.
A to mój ulubiony motyw:
Pozdrawiam :)
piątek, 6 maja 2011
Wiosenna króliczka
Muszę
Wam kogoś przedstawić. Jest miła, wiotka i mięciutka. Oprócz tego
wesoła i lubi biegać boso po rosie, a szczególnie w maju.
Ma na imię Marcysia. Przyznacie, że pasuje do wesołej króliczki.
To przytulanka "do spanka" - mięciutka, jak poduszeczka.
Mam nadzieję, że będzie udanym prezentem dla pewnej trzylatki, która najbardziej lubi kolor niebieski.
Zdam
niedługo relację z frontu drutowo-szydełkowego. Robótki posuwają się na
przód, chociaż prucie (a fe! co za brzydkie słowo) mnie nie ominęło.
Dziękuję pięknie za miłe komentarze!
Pozdrawiam :)
środa, 2 marca 2011
Całkiem insza inszość
Przyznam
się, że jestem oczarowana haftem. Daleko mi do ekspertki w tej
dziedzinie, ale oglądałam z zachwytem projekty i prace różnych
hafciarek. Zaczęłam od krzyżyka, bo to uroczy i dość łatwy temat. Tyle
tytułem wstępu.
A teraz do meritum. Moja starsza jest uzdolniona i wyobraźnię ma, że ho, ho. Ostatnio wymalowała coś takiego:
Nie
wiem dlaczego, ale na myśl przyszła mi od razu Natasha Modetski. Była
wtedy okolica walentynek. Jakoś dziecięcy rysunek przetworzył się w
mojej głowie na taki:
A na tamborku od tego czasu miauczy mi tenże kot.
Oczywiście jak już go wymęczę, pokażę, jak się prezentuje.
To tak w kwestii łapania 10 srok za ogon. :P
* * *
johankas miło mi bardzo, że cię zainspirowałam :)
mimusia-1, welniane_eldorado dziękuję pięknie! i pozdrawiam
Pozdrawiam ciepło!
wtorek, 18 stycznia 2011
Dziewczyńskie
Porzuciłam chwilowo druty na rzecz igły z nitką. Muszę zamówić sobie
drugie, bo od moich odłamała sie żyłka i to juz w drugiej parze przy tej
samej robótce. Postanowiłam zainwestować w drewniane KnitPro z
odkręcaną żyłką. Nie wiem tylko, jak się sprawują i będę wdzięczna za
podpowiedzi :) Może lepiej kupić z żyłką przytwierdzona na stałe?
Z braku zajęcia sprułam jakiegos "trupa z szafy" i wzięłam do ręki igłę z nitką. W efekcie dziewczyny dostały kilka kokardek na firance. Jest bardziej "dziewczyńska" teraz ;)

Potem rozłożyłam się z "dobrem wszelakim", a dziewuszki oczywiście we wszystko wsadzały paluszki.

Dostały jeszcze małą ozdobę do pokoiku.

Dziewczyńskie, przyznajcie :D
Pozdrawiam :)
Z braku zajęcia sprułam jakiegos "trupa z szafy" i wzięłam do ręki igłę z nitką. W efekcie dziewczyny dostały kilka kokardek na firance. Jest bardziej "dziewczyńska" teraz ;)
Potem rozłożyłam się z "dobrem wszelakim", a dziewuszki oczywiście we wszystko wsadzały paluszki.
Dostały jeszcze małą ozdobę do pokoiku.
Dziewczyńskie, przyznajcie :D
* * *
haftka54, BE-RET.1, ANTOSKA54, AMEISE 80: dziękuję bardzo za pochwały ;)Pozdrawiam :)
wtorek, 5 stycznia 2010
Moje dzisiejsze popołudnie...
...było bardzo pracowite. A to za sprawą kobiety życia mego nr 1, która kilka dni temu oświadczyła radośnie, że w przedszkolu to będzie bal przebierańców.
Nie, nie, nie robiłam jej stroju na drutach ;P
Panna
przyszła i oświadczyła, że ona będzie piratką. No dobrze, będzie...
Więc mama powinna skompletować pirackie akcesoria. Drewnianą nogę, miecz
i armatę sobie darowaliśmy. Za to stanęłam przed koniecznością zdobycia
stroju, bo w domu była jedynie przepaska na oko. Czekała mnie wycieczka
po okolicznych sklepach w poszukiwaniu akcesoriów, bo droga na skróty w
postaci kupienia gotowego stroju nie wypaliła. A poza tym to łatwizna.
No nie? Więc nabyłam: a) pirackie spodnie, czerwone, błyszczące oraz
czerwoną chustkę na głowę, b) sporo badziewnej pasmanterii w kolorze
złotym plus guziki i białą koronkę, c) damską bluzkę z jakiegoś
rozciągliwego badziewia, ale super udającą welur, d) piracki pas i
biżuterię. No i zaczęła się jazda...
Na
pierwszy ogień poszła chustka, do której przyszyłam cekiny, bo to w
końcu kobieta-pirat ma być, więc błyszczących rzeczy nigdy za mało.
Na główce piratki prezentuje się godnie. :)
Póżniej
wzięłam się za kaftan, czyli czarną bluzkę. Odcięłam rękawy, z których
wykroiłam pagony i patki do kieszeni. Obszyłam wszystko pasmanterią i
efekt przeszedł nawet moje oczekiwania.
Zostało jeszcze doszyć żabot do białej bluzeczki i kostium gotowy.
A nie! Przepraszam, jeszcze biżu, bo przecież jakże porządna piratka bez błyskotek?
No, teraz wszystko na miejscu. A cały strój prezentuje się tak:
Myślę, że piratka będzie szczęśliwa na jutrzejszym balu i mam pewność, że dwóch takich samych piratów nie będzie :)
Tak oto spędziłam dzisiejsze popołudnie i wieczór.
Dobranoc, idę leczyć pokłute palce ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)