Przyszły mrozy i trzeba było "wyprodukować" kolejną partię ciepłych nakryć głowy. Tym razem wybrałam wełnę z alpaką - Nepal Dropsa w pięknym niebieskim kolorze. Do kompletu dorobiłam jeszcze szyjogrzej.
Szyjogrzej robiony początkowo tradycyjnie ściągaczem dwa prawe, dwa lewe w okrążeniach. Później dodałam po jednym oczku prawym z poprzecznej, przekręconej nitki. Ostatnie kilka rzędów robiłam oczkami prawymi, a później ściegiem francuskim. Chyba trochę za krótko, bo sam brzeg się lekko zwija.
Od jakiegoś czasu mam dość robienia w okrążeniach. Czapka była więc robiona na płasko i zszywana, chociaż pewnie w okrążeniach też byłoby ok. , ale magic loop w małych formach jest okropny. Nie chciałam robić nudnych samych prawych, ani samych lewych oczek. Wzór zygzaka wprowadził jakąś odmianę. Właścicielka zażyczyła sobie biały pompon, który wygląda jak śnieżka - stąd nazwa czapeczki. Ja dodałam od siebie błękitne koraliki, które wyglądają jak kropelki. Z całości jestem bardzo zadowolona.
Właścicielka też jest zadowolona :)
Pozdrawiam:)
sobota, 8 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
Suknie balowe
Poprzedni weekend byłam bardzo zajęta: dostałam zamówienie na stroje na bal. Gotowe stroje nas nie powaliły jakością, za to ceną już tak. Doszłam do wniosku, że ciekawiej, oryginalnie i taniej będzie uszyć coś samemu. Akurat trafiłyśmy na wyprzedaż obrusów i firanek w pewnej sieci sklepów. ;) Idealnie, bo wzory na materiałach trafiły nam się zgodnie z zamówieniem.
Bal miał się odbyć w poniedziałek, więc była presja, ale dałam radę ;)
Na balu miała wystąpić Królowa Śniegu:
Spódnicę uszyłam z dwóch warstw i halki, żeby nie prześwitywała. Staniczek podklejony jest fizeliną.
Spódnica wmarszczona fałdkami. Starałam się też wykorzystać gotowe brzegi, które dały fajne wykończenie. Do sukni dodany został płaszcz z "mgły", czyli tiulowej firanki z wysokim, "królewskim" kołnierzem. Królowa Śniegu gotowa.
I Księżniczka-Różyczka:
Chociaż ja bym nazwała ją raczej Gwiazdką ;) Tutaj też starałam się wykorzystać gotowe brzegi. Dodałam jedynie tiulową wstawkę z brokatowym wzorem z przodu i takież kokardki na bufiastych rękawach. Sukienka ma jeszcze halkę z tiulowej, sztywnej tkaniny, która sprawiła, że spódnica była bardziej obszerna. Na wieszaku niestety nie widać tego.
Obie suknie bardzo podobały się dziewczynkom, a ja też jestem z efektu bardzo zadowolona.
Pozdrawiam :)
Bal miał się odbyć w poniedziałek, więc była presja, ale dałam radę ;)
Na balu miała wystąpić Królowa Śniegu:
Spódnicę uszyłam z dwóch warstw i halki, żeby nie prześwitywała. Staniczek podklejony jest fizeliną.
Spódnica wmarszczona fałdkami. Starałam się też wykorzystać gotowe brzegi, które dały fajne wykończenie. Do sukni dodany został płaszcz z "mgły", czyli tiulowej firanki z wysokim, "królewskim" kołnierzem. Królowa Śniegu gotowa.
I Księżniczka-Różyczka:
Chociaż ja bym nazwała ją raczej Gwiazdką ;) Tutaj też starałam się wykorzystać gotowe brzegi. Dodałam jedynie tiulową wstawkę z brokatowym wzorem z przodu i takież kokardki na bufiastych rękawach. Sukienka ma jeszcze halkę z tiulowej, sztywnej tkaniny, która sprawiła, że spódnica była bardziej obszerna. Na wieszaku niestety nie widać tego.
Obie suknie bardzo podobały się dziewczynkom, a ja też jestem z efektu bardzo zadowolona.
Pozdrawiam :)
czwartek, 6 lutego 2014
Coś jednak robię...
Już jakiś (dłuższy) czas temu skończyłam "ogoniasty". Spodobała mi się włóczka. Bardzo. Sama byłam zdziwiona, bo ja i róże raczej nie idziemy w parze. Ale tym razem piękno odcieni sprawiło, że po prostu się zakochałam. Fuksja i pudrowe róże w zestawieniu z szarym wpadającym w śliwkę i czekoladowym brązem... Żeby troszkę złagodzić kontrasty, dodałam cieniutkie szare merino lace. W efekcie dzianina wyszła mięciutka i przytulna.
Robiłam go bez zszywania, ale tym razem od dołu. Rękawy i ramiona wrabiane były rzędami skróconymi.
Kocham go miłością i często noszę. Widać to troszkę, chociaż muszę przyznać, że myślałam, że bardziej będzie się mechacił. Na płasko wygląda tak:
Robiłam go bez zszywania, ale tym razem od dołu. Rękawy i ramiona wrabiane były rzędami skróconymi.
Kocham go miłością i często noszę. Widać to troszkę, chociaż muszę przyznać, że myślałam, że bardziej będzie się mechacił. Na płasko wygląda tak:
Niezbyt ciekawie. Za to na człowieku już nieco lepiej:
Długie przody mają swoje dobre strony - grzeją, bo w pracy niestety pod tym względem nie rozpieszczają nas... Zastanawiam się cały czas, czy nie dołożyć do niego paseczka. Lepiej układałby się w talii. Ale cały czas dojrzewam ;)
Pozdrawiam :)
wtorek, 24 września 2013
Włóczkowe candy
Można wygrać śliczne, jesienne włóczki w YarnAndArt. Ja też się ustawiłam w kolejce z nadzieją, że może wreszcie na mnie trafi...
sobota, 22 czerwca 2013
Fascynacje
Ostatnio zamiast robić, namiętnie przeglądam blogi i "szukam natchnienia".
Na Knited Bliss znalazłam sweter, który jest na Ravelry. Jest przepiękny i bardzo chciałabym taki zrobić. Dla mnie chyba się nie nada, ale może jakiś skrzat będzie chciał podobny... Wzór i pomysł świetny. Właścicielka zdjęcia nie zgodziła się na publikację, ale myślę, że link wystarczy ;))
Kolory moje, a kwiatowy wzór jest przepiękny... Rozmarzyłam się ;))
Kolory moje, a kwiatowy wzór jest przepiękny... Rozmarzyłam się ;))
Kolejna rzecz, która mnie powaliła to torebka stąd. Cudowna! Przepiękna świnka. Dopracowana w każdym szczególe.

(Zdjęcie dzięki uprzejmości MonDu z jej bloga)
Może świnka nie, ale coś równie uroczego uda mi się kiedyś...
Pozdrawiam :)
wtorek, 18 czerwca 2013
Jestem leniwa
Jestem leniwa ponad miarę, okropnie, niewyobrażalnie wręcz i do nieprzyzwoitości.
Od miesiąca noszę sweter, który anonsowałam bardzo dawno temu i nie chce mi się zrobić zdjęć. Nosiłam go już wcześniej, ale nie pokazałam, bo koniecznie musiałam poprawić kaptur. Był za głęboki. Miesiąc temu skończyłam poprawkę i tak kwitnie w szafie.
Ale dzisiaj wreszcie są zdjęcia! Zamykam się więc i pokazuję.
Zdjęcia nie są super. Ale nie mam dobrego fotografa...
Nosi się dobrze. Ciepły, miękki i pachnie owieczką. Obecnie mój ulubiony :)
Zastanawiam się tylko, czy nie podszyć taśmą listew z dziurkami i guzikami?
Pozdrawiam :)
Od miesiąca noszę sweter, który anonsowałam bardzo dawno temu i nie chce mi się zrobić zdjęć. Nosiłam go już wcześniej, ale nie pokazałam, bo koniecznie musiałam poprawić kaptur. Był za głęboki. Miesiąc temu skończyłam poprawkę i tak kwitnie w szafie.
Ale dzisiaj wreszcie są zdjęcia! Zamykam się więc i pokazuję.
Nosi się dobrze. Ciepły, miękki i pachnie owieczką. Obecnie mój ulubiony :)
Zastanawiam się tylko, czy nie podszyć taśmą listew z dziurkami i guzikami?
Pozdrawiam :)
piątek, 3 maja 2013
niedziela, 28 kwietnia 2013
Wreszcie
Ja to mam kłopot z tą systematycznością. Mam tylko nadzieję, że nie jestem osamotniona. ;)
Powzięłam właśnie wielkie postanowienie poprawy i wykańczam zaległości. Na pierwszy ogień poszedł sweterek letni - pasiaczek, który od zeszłego roku czekał na kilka machnięć drutami i guziki. Wygląda fajnie i podoba się właścicielce.
Tak prezentuje się na właścicielce.
Pozdrawiam :)
Powzięłam właśnie wielkie postanowienie poprawy i wykańczam zaległości. Na pierwszy ogień poszedł sweterek letni - pasiaczek, który od zeszłego roku czekał na kilka machnięć drutami i guziki. Wygląda fajnie i podoba się właścicielce.
Tak prezentuje się na właścicielce.
Pozdrawiam :)
niedziela, 7 kwietnia 2013
Kuri-kura
Nie robiłam żadnych wpisów już bardzo długo. Nie znaczy to, że nic się u mnie nie działo.
Doszły
nowe pozycje w podpatrywanych blogach, kilka z nich zdopingowało mnie
do sięgnięcia znów po druty. Niedługo pokażę "dzieła rąk moich". :D
A
przez te trzy miesiące mozolnie stawiałam na kanwie krzyżyki. Było ich
troszkę ponad 27 tysięcy. Wiem, bo latorośl uczyła się mnożyć pod
kreską. ;) A urosła mi z tego kura z kurczętami. Akurat z końcem pracy
utrafiłam w Wielkanoc, chociaż to wcale nie było w planie.
Wzór
na podstawie "Henrietta Hen" z moimi malutkimi zmianami. Niestety już
nie do kupienia, nad czym ubolewam, bo wzór jest wdzięczny. Henrietta
czeka jeszcze na Riccardo i oboje zamieszkają w mojej kuchni. A tutaj
zdjęcie pięknej Henrietty.

Jak pisałam, Henrietta ma ze sobą kurczęta. A to jest moje ulubione.

A tutaj cały obrazek. Lewa strona, jak nazwa wskazuje - jest lewa. Moim zdaniem nie ma się czym chwalić.

W
oryginale przeznaczony był na poduszkę, ja jednak mam zamiar oprawić go
w ramki. Jeszcze nie wyprany i nie uprasowany, ale już chciałam się
pochwalić. Jeszcze raz pokażę już oprawiony, żeby można było w pełni
docenić jego urodę.
Na razie zajęłam się drutami, ale mam nadzieję, że w "międzyczasie" pomalutku będzie na płótnie pojawiał się Riccardo. ;)
Pozdrawiam :)
czwartek, 8 listopada 2012
Sezonowo
Sezonowe zamówienia dostałam. Moje dwie kruszyny złożyły. :)
Pierwsze:
Zrobiona
gęsto z Classik interfoxu na drutach 3,5 mm. Nie chciałam klasycznego
zbierania oczek. Tym razem zależało mi na gładkim przodzie bez wyraźnych
miejsc ujmowania oczek. Na główce prezentuje się bardzo ładnie.

Troszkę przypomina berecik. W sam raz, żeby zmieściły się pod nim kucyki ;)
Druga czapeczka jest bardziej fantazyjna. Zrobiona z białej soni na takich samych drutach.

Ostatnio lubimy króliki :)

Mam nadzieję, że moje pomysły zainspirują Was, jeśli w ogóle tu zaglądacie.
Ostatnio zastanawiam się, czy nie zrezygnować z bloga. Jakoś nie mam do niego serca...
Ale póki co...
Pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

